wtorek, 6 marca 2012

06.03.2012 +18 doba po przeszczepie, ponowne drgawki tomograf głowy

Wczoraj wieczorem ok 20 godziny nasza księżniczka sie obudziła ze snu i stwierdziła, że sie wyspała. Ładnie wyglądała, schudła, tzn zeszły pućki nabrzmiałe od wody. Brzuszek mniejszy. Zauważyłam że sie wyraźnie lepiej czuje. Ja już chciałam iśc spać było późno ale moja królewna była wyspana i wogóle nie kleiły sie jej oczy. Czułam, że chyba jest lepiej, może już mineła śpiączka, pograliśmy w słówka i Maja całkiem całkiem dawałą radę. Nie wiem o której zasnęłyśmy. Maja w nocy nie mogła spać, co wstawałam to otwierała oczka.
Dziś rano Majeczka wstała przede mną i nadal ładnie wyglądała, nie chciało jej się spać. Obejrzała domowe przedszkole i nic, nadal nie chciała spać. Wypiła soczek, nawet sie uśmiechała. Czułam i widać było, że jest lepiej. Wtedy weszła nasza lekarka i oznajmiła, że wyniki szpiku rosną i że dziś WBC=170 i pojawiło sie 110 granulocytów odpornościowych. To bardzo dobra wiadomość, wyniki rosną i od razu Maja lepiej sie poczuła. Uff........... myslałam że teraz już bedzie dobrze, ale to nie koniec.............

Ok godziny 10 Majeczka nagle dostała nudności, wymiotowała, gorzej sie poczuła. Doszedł ból głowy. Miała wyprostować lewą rączkę do mierzenia ciśnienie i ale powiedziała mi że rączka jej nie słucha. Nie wziełam tego jako zły znak, bo ta rączka jest jeszcze niedowładna i nie całkiem sobie radzi z precyzyjnymi ruchami. Niestety to było coś innego. Ciśnienie było w miarę 122/88. Nagle zaczeła drżeć prawa dłoń. Uchwyciłam ją i ścisnełam, ustało. Odkryłam ją i zaczełam obserwować Maję. Mineło gdzieś z 30 minut i właśnie konczyła sie transfuzja płytek krwi. Oprócz tego leciała cyklosporyna.
Widziałam, że nasza lekarz już sie ubiera sterylnie aby wejść do nas na salę i zbadać Maję.
Musiałam jeszcze zmienić pampersa na nowego. W chwili podnoszenie pupci Majeczka nagle zaczeła sie bardzo skarżyć na ból pleców. Całe jej ciałko zaczeło delikatnie regularnie drżeć. Maja przestała nad nim panować i mówiła tylko: " razi światło. Zgasić światło". Nagle zwróciło gałki oczne w lewą stroną i widać było białko. Już nie była w stanie niczym ruszyć, ani gałkami ocznymi, nic nie mówiła tylko cała drżała. Na szczęscie nasza lekarka była tuż za drzwiami i na mój alarm natychmiast weszła. Majeczka miała od razu podany lek przeciw drgawkowy. Wszystko natychmiast ustało i powrócił kontakt z Mają. Odpowiadała na pytania jak sie nazywa, ile ma lat i ile widzi paluszków. To wszystko trwało kilkadzisiąt sekund, może 1 - 3 minuty. Akcja ratunkowo przebiegła błyskawicznie, nasza lekarka prowadząca była tuż za szybką jak to się zaczeło i od razu Majeczką była zbadana, od razu dostała leki. Wspaniałe pielęgniarki pomagały jak mogły. Tym razem Maja chyba czuła sie bezpiecznie i nam ufała. Wszystko działo sie błyskawicznie, atmosfera gorąca, nerwy. Natychmiast decyzja nie czekamy - jedziemy zaraz na tomograf głowy. Karetką na sygnale, Maja leży ale kontaktuje, my obok.

Ach gdyby tak samo było w tą feralną noc z piątku na sobote to może dziś Maja nie miałaby tego niedowładu. Niestety wtedy był środek nocy, weekend, powiadomienie lekarza dużurnego i wszystko dużo dłużej trwało (tomograf w sobotę bez kontrastu niby wyszedł dobrze, a skończyło się źle).

Dzis o godzinie 12 Majeczka już była na tomografie na Borowskiej. Niestety znowu musieliśmy opuścic sale zamkniętą. Nasza sala powinna sie nazywać salą wyjazdowa. Maja w maseczce i tylko to musi ją uchronić przed bakteriami i wirusami podczas tej wycieczki. Czekanie na badanie pod drzwiami. Maja cały czas była przytomna leżała sobie spokojnie, tylko bardziej jej drżała dłoń prawej rączki. Cały czas tak drży, trzęsa sie paluszki. Maja nie może nad tym zapanowac i dzieje się to mimo jej woli. Lekarz oznajmia że badanie wyszło dobrze, że pozostały krwiak po przebytej operacji ładnie sie wchłania. Został już nie duży i że to nie jest przyczyną tego napadu. W głowie jest wszystko dobrze i sie ładnie goi. Uf....... Spadł ciężar z serca. To nie głowa. Dzielna Majeczka.

Czyli to wina podawanej cyklosporyny dziś rano, która jest bardzo neurotoksyczna. Tak samo było w ten feralny piątek. Maja wtedy 17.02. 2012 r o 22 godzinie też dostała wlew z cyklospryny i to silniejszy niż dzisiaj. Bo wtedy jeszcze nikt nie przypuszczał, że może być taka reakcja. No i ten nieszczęsny digoxin w interreakcji.
Wracamy na Bujwida. Decyzja lekarzy odstawiamy na razie całkowicie neurotoksyczną cyklospryną i dziś o godzinie 20 w zamian Majeczka otrzyma pierwszą dawke sterydów Solu-medrol.
Oprócz tego przypałętała się jakaś infekcja brzuszka. Maja wymiotuje i ma biegunki, teraz boimy sie aby Maja się nie odwodniła. Już schudła 2kg. a obwód brzuszka z max wymiary 67cm spadł dziś do 57cm.
Maja musiała być zacewnikowana aby prawidłowo liczyć bilans płynów. Maja będzie odsikiwana ale coś nic nie leci. Wzrosła temperatura do 38,5. Solumedrol na razie nie poleciał. Czekamy. jest 1 w nocy.
Wbc rośnie z prędkością żółwia, wieczorem =270.