wtorek, 22 września 2009

22.09.2009 rok ,wtorek 16 dzień protokołu MM

Dziś pojechaliśmy planowo do szpitala na badanie kontrolne morfologii, przepłykanie Browiacka i załóżenie korka heparynowego , oraz zmianę opatrunku.

Ja już po wejściu do szpitala żle się poczyłam , są nowe przypadki chorób, połaczące matki na korytarzach, atmosfera w tym szpitalu jest przygnębiająca. Nowe mamy płaczą i nie moga sie pogodzić z chorobą dziecka, jeszcze nie wierzą że to właśnie ich spotakało. Wtedy wszystko się przypomina cały dramatyczny początek i wszystko co jużprzeszliśmy. Pojawiają się samoistnie łzy i cień zwątpienia. Łyse dzieci siedzą w swoich łóżeczkach jak w twierdzach, niektóre w maseczkach inne przyłaczone do kroplówki w których płynie zabójcza a z drugiej strony ratująca życie chemia, mamy które już śa tu dłuzej próbują jakoś żyć, wzieły sie w garśc i próbują w szpitalu stworzyć nowy dom ,zawierają nowe znajomości tak jakbyśmy poznawali sąsiadów, wychodzenie z dziećmi na szpitalny plac zabaw , szpitalne koleżanki i koledzy, wszyscy z nowotworem. To wszystko tu w szpitalu to jest jakiś "chory świat" dosłownie i w przenośni. Nie można się do tego przyzwyczaić i pogodzić ale niestety cieszymy się każdą chwilą życia Majeczki i wierzymy że ta Klinika i Ci lekarze zrobią wszystko aby wyzdrowiała. Modlimy się i ufamy, ale chcialibyśmy aby Taka Klinika wogóle nie musiałą być potrzebna nikomu.

Do szpitala jechaliśmy na chwilkę ale Majeczka pytała się czy znowu będzie podłączona do tych dyzych worów z płukaniem. Obiecałam jej że nie i że zaraz wracamy do domku ale chyba jednak trochę się bała że znowy będziemy musieli zostać w szpitalu. Nasza kochana Majeczka strasznie wydoroslała przez ta chorobę. Jeszcze w maju tego roku była taką małą dziewczynka a teraz sam już wszystko wie jak się postępuje w szpitalu, że nie może sie bawić z innymi, jakie bierze tabletki że trzeba myć rączki i nic nie dotykać. Nasza Majeczka zachowyje się jak dorosła osoba, jest kochana i słodziutka, taka nasza różowa księzniczka. Strasznie ja wszyscy kochamy.

Podczas czekania zbieralismy kasztany , lupinki i orzechy oraz szyszki . Dziś wieczorem będziemy robić ludziki i zwierzątka z naszych zbiorów.

W szpitaly nawet szybko nam poszła rejestracja, badania i wizyta u lekarza. Maja czuje się wspaniale, wyniki kału są dobre, wieć nadal nie wiemy co może być przyczyną tak dużej ilości przezroczysto zielonkawo żółtego śluzu i nabłonku w kale.
wyniki morfologi niestety spadły, hemoglobina 10 , płytki 217 tys ale granulocytów znowy mamy dużo mniej tzn 940 szt ( ale to nie jest jeszcze aplazja któa zaczyna sie poniżej 500 szt).

Kubusia zostawiliśmy u Babci Halinki, po szpitalu aby zapomnieć o nim poszliśmy wszyscy z babcią na ogródek aby dzieci się wybiegały i nawdychały świeżego powietrza, taka ładna pogoda , pięknie ostatni dzień lata. Były przeszczęśliwe Majeczka nie chciała wracać ale Kubusiowi się nudziło.

Jutro planujemy iśc do zoo znowy na park linowy, zamówiliśmy już karnety darmowe w szpitalu. Ja chcę aby Majeczka jak najwiecej miała ciekawych zajęć i wycieczek aby mogła choć na kilka chwil zapomnieć o swojej chorobie i mieć co wspominac podczas pobytu w szpitalu. Jak na razie to chyba mi się udaje bo Majeczka wygląda na bardzo ale to bardzo szczęśliwą dziewczynkę.