sobota, 18 lipca 2009

18.07.2009 sobota - 54 dzień leczenia




Dziś rano musimy jechać do szpitala na podanie drugiej kroplówką chemii ARC w II cyklu ! protokołu.
Maja dziś wstała i miała świetny humor, dobrze się czuła, nie bolał ją brzuszek ani nie wymotowałą, wczoraj bardzo się baliśmy bo nic nie jadła a dostała tabletki na pusty brzuch i mieliśmy obawy czy dzis nie będzie żadnych sensacji brzuszkowych , ale jak widać nie .
Ta choroba jest okropna , nigdy nic nie można przewidzieć, jednej minuty dziecko wygląda jak zdrowe i nie ma żadnych objawów choć na zdrowy rozsądek powinno być innaczej , a wtedy kiedy powinno być niby dobrze to dziecko czuje sie fatalnie i ma niepokojące nagłe objawy. Nie wiem czy do tego będzie możne się przyzwyczaić, ale taka huśtawka emocjonalna i ciągłe martwienie się doprowadza do rozstroju psychicznego. Zawsze trzeba myśleć, że jak jest dobrze to , za chwilę może być żle, taka cisza przed burzą. Ok to na tyle , mam dziś zszarpane nerwy i sie rozpisuje, ale wracam do Mai.
Maja wstała i bardzo bała się dziś jechać do szpitala po wczorajszych drastyczncyh przeżyciach ale obiecałam jej że dziś jedziemy na bardzo króciutko góra godzinka, (mówiłam ze Browiaczek dostanie piciu i wracamy do domku , tym przekonałam Mają i teraz mam taką nadzieję ze nie zawiodę swojego dziecka ).
Nie zawiodłam, w szpiatlu bylismy faktycznie godzinke, Maja dostałą kroplówkę i mogliśmy iśc, nie staliśmy w żadnej kolejce i nie musieliśmy robić żadnych badań, potem pojechaliśmy na podwórko do babci , w końcu Majeczkę mogli zobaczyć po raz pierwszy w chorobie obaj dziadkowie, a Majeczka wygląda wspaniale w porównaniu do wyników.
Wdomu mamy problem z lodówką, wczoraj nagle przestałą działać, działa tylko zamrażalka, nie mamy gdzie przechowywać leków Mai ( obkładamy lodem aby były w temperaturze poniżej 8 stopnii, naprawa może być dopiero we wtorek. Złośliwśc rzeczy martwych, jak się wali to na całego!!!!!!
Maja zrobiła kupkę, i o dziwo kupka była normalna - tzn nie była już zielona i nie było to rozwolnienie. Hura jakaś poprawa. Maja czuje się wspaniale , poszliśmy na dwór : Maja na swoje różowe rolki , Kuba na rower.
Maja miała apetyt zjadała śniadanie potem obiad. wszystko świeże i na bierząco zrobione.
Lodówka zaczeła sama działąć, nagle jest zimna. uff, ale po tych nerwach już mnie to nie cieszy, ale jeden problem z głowy ( i tak 2 tygodnie temy zepsuła sie nam zmywarka bo spaliły się wszystkie korki w skrzynce i wysiadły nam wszystkie sprzęty , oświetlenie , halogeny tranformatory i kontakty w mieszkaniu , listyw przepięciowe, elektyrk na szczęście w ciągu dwóch dni ponaprawiał to co mógł, tylko oświetlenie z transformatorów nie działa i zmywarka się spaliła). Jak pech to na całej linii, mam wrażenie że to jakiś zły urok.

Jest wieczór Maj czuje się bardzo dobrze, siku normalne ( nie zielone) , ma apetyt, dobrze się czuje i nie narzeka na ból brzucha.